Młode pójdźki, nareszcie!

Młode pójdźki, nareszcie!

Od razu zabieram się do odwiedzenia Waszych galerii, by znowu nie zawieźć. Wczoraj otrzymałem wiadomość, że o zmierzchu, poprzedniego dnia w "pójdźkowym oknie", pojawiły się młode. Na szczęście u nas wczoraj wieczorem było ciepło i mimo wszystko zdecydowałem się pojechać. Zdjęcia zrobiłem z samochodu ale widać, jak młode "badały" wzrokiem nowy obiekt w ich pobliżu. Ta postawa na baczność oraz mocne pochylenie, to wyraz zaniepokojenia. Ten wyciągnięty jak struna wykazywał największy niepokój i nieźle się wyginał. Później jak widać ptaki uspokoiły się i spoglądały w różnych kierunkach. Jedynym problemem było bardzo słabe już światło, stąd niska jakość zdjęć i maksymalne ISO 6400. Najważniejsza była jednak radość ujrzenia 4 pięknych młodych pójdziek. Ale to było wrażenie, tak długo czekałem na ten widok! Na miejscu byłem o 19:50 i dokładnie do zachodu słońca, czyli 20:10 nic sie nie działo. Wtedy pokazał się jeden dorosły i po chwili odleciał. Za nim ujrzałem kolejnego dorosłego, który zaraz również odleciał. Teraz przyszło czekać na pokazanie sie młodych w oknie i ich karmienie przez dorosłych. Owszem pokazały się ale jakież było moje zaskoczenie, gdy po iluś tam minutach zaczęły po kolei odlatywać i znikać z mojego pola widzenia. Jeden tylko przysiadł na pobliskim dachu. Opierając się na opowiadaniu włascicieli posesji, jak zachowywały sie pójdźki w poprzednim roku liczyłem na fotki z karmienia nawet w dzień, na parapecie okna. Tymczasem ptaki przyjęły inną strategię i młode do momentu ich zdolności do lotu karmiły na strychu. Zachowywały dyskrekcję, może ze względu na pojawiającego się w pobliżu kota, jak i niejednokrotną wizytę kuny domowej, co jest największym zagrożeniem. Właścicielka posesji mówiła o częstej ostatnio aktywności dorosłych ptaków w ciągu dnia ale ani razu nie zauważyła, by karmienie odbywało sie na oknie. Bywa i tak, najważniejsze, że to aż 4 młode, które rodzice będą teraz karmić jeszcze jakiś czas, może i miesiąc. Później zaczną polować samodzielnie a jesienią zostaną wygnane z terytorium rodziców i poszukają swojego miejsca na Ziemi. Wg badań młode odlatują z miejsca, gdzie przyszły na świat, na odległość 10-20 km. Może tak, któregoś pięknego dnia któryś dotrze i do mojej miejscowości, oddalonej tylko 4 km. Pozdrawiam serdecznie:)

kolejne >

czes59

czes59

archiwum

ulubieni

+ dodaj do
ulubionych

[?]

doka8

doka8 3 godz. temu

szkoda ... ale tak ciekawą historyjkę opisujesz :) mam wyobraźnię , więc widzę
to !!!!!!
pozdrawiam miło :)

aam57

aam57 3 godz. temu

Ciekawie pokazujesz,no i ten opis......super całość ;)

styna48

styna48 2 godz. temu

U Ciebie zawsze ciekawie i opis szczegółowy o zwyczajach tych sów. Te oczy mają urzekające.

halb09

halb09 2 godz. temu

Z ciekawością czytam Twoje opisy.
Pozdrawiam serdecznie!

hellena

hellena 2 godz. temu

Oj ale radość i to aż czwórka wspaniale. Cudownie opowiadasz cieszymy się z Tobą.

halka

halka 1 godz. temu

Piękne spotkanie;na pewno będzie jeszcze wiele okazji aby je pokazać jak rosną.

majaha

majaha 1 godz. temu

Miłego,pięknego wieczoru życzę.Serdecznie pozdrawiam.Śliczne.

mpmp13

mpmp13 53 min. temu

Są śliczne .Niech zdrowo rosną .Będzie ich więcej to może i ja kiedyś spotkam.

milan57

milan57 49 min. temu

To jest radość ,cieszymy się

elza5

elza5 46 min. temu

Udało Ci się obejrzeć i zarejestrować super "widowisko"!

ptaszak

ptaszak 1 min. temu

Dzięki Czesławie za odwiedziny i za komentarze. Twoje pochwały to miód na serce! Zdjęcia robione w Stepnicy z wynajętej łodzi.

dodaj komentarz

kolejne >

X

Serwis garnek.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies