Dzień Wagarowicza

Dzień Wagarowicza

Znowu jest 21 marca 1977 poniedziałek. Wstaję trochę niewyspany. Do 2-giej w nocy słuchałem radia Luxembourg – nazwa potoczna "Luxy" na moim tranzystorowym radyjku Koliber. W nocy leciała nowa płyta Pink Floyd – Animals. Ubieram się i pakuję torbę do szkoły. Zabieram kanapki i zdjęcia z ostatniego jesiennego rajdu harcerskiego do Drzonowa. Dzisiaj nie zabieram zeszytów i książek, bo to będzie inny dzień niż wszystkie pozostałe. Mamy przecież Dzień Wagarowicza, a to wielkie święto! Wychodzę z domu przed ósmą jak zwykle (Władysława IV 16/42 dawniej Dzierżyńskiego). Po drodze rozmyślam, jak będzie wyglądał świat w roku 2000. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że za 23 lata wyląduję na chmielnej przed samodzielnie złożonym komputerze i będę przeglądał zdjęcia z aparatu cyfrowego. Po pierwszym dzwonku w szkole zbieramy się na „Ranczo” w pobliskim lesie. Jesteśmy przecież już w ósmej klasie i to my rządzimy w szkole. To nasze ostatnie wspólne wagary. Zastanawiamy się tylko czy nie obniżą nam oceny z zachowania, bo na jesieni będziemy już w nowych szkołach, ale co tam nawet jakby tak było to warto spędzić te ostatnie chwile beztroskiego dzieciństwa razem z dziewczynami w lesie niż w nudnej ławce szkolnej. Idziemy na Korzenie. To taka polana nieopodal w lesie gdzie zostały zwiezione korzenie wyciętych drzew. Krajobraz jak na innej planecie. Nieraz służył nam za pole bitwy na kije i kamienie w młodszych klasach. Teraz miejsce spotkań i rozmów o tym, co odkrywamy i jak będzie. Jest piękny słoneczny dzień. Słońce jest już wysoko i łapiemy jego pierwsze ciepłe promienie tej wiosny. Siedzimy na korzeniach, rozmawiamy i zjadamy zabrane ze sobą kanapki popijając mlekiem z woreczka plastikowego. To był nasz ulubiony napój w tamtym czasie. Często na długiej przerwie biegaliśmy do pobliskiego sklepu przy Podgórnej po ten jak się nam wtedy wydawało życiodajny nektar od krów z PGR-u. Długo tak nie możemy siedzieć, młodzieńcza niecierpliwość gna nas dalej na pobliski cmentarz. Tam wreszcie mogę pokazać grób ciotki mojej babci która zmarła w swoje dziewięćdziesiąte urodziny. W młodości pewien jasnowidz powiedział jej, że będzie żyła dokładnie 90 lat. Dzień przed swoją śmiercią pożegnała się z rodziną i rano już się nie obudziła. Przeżyła całe życie w tym przekonaniu i dwie wojny światowe. Zastanawialiśmy się jak to jest możliwe, czy nasze życie z góry jest zaplanowane. Ta historia rodzinna często powracała w moich rozmyślaniach nad czasem i naturą ukrytego świata. Z tego spaceru w lesie pełnym kamieni z wyrytymi na nich imionami i datami wyrywają nas odgłosy wiosennego treningu na pobliskim stadionie żużlowym. Jeszcze tylko odczytujemy daty i obliczamy w pamięci lata. 90..74..56..30 czasem 23 tylko tyle.Mamy po 15 lat ile jeszcze zostało? Tego nie wiemy. Minęło 40 lat i jeszcze tu jesteśmy chyba wszyscy z naszej klasy 8a. To dobrze, bo zawsze można się jeszcze spotkać. W 2008 roku po ponad 30 latach spotkaliśmy się na fali spotkań „Naszej Klasy”. Były ciepłe rozmowy, jak teraz żyjemy i co robimy. Z cmentarza przechodzimy przez Wrocławską na stadion żużlowy. Siadamy na drewnianych ławkach. W powietrzu unosi się zapach toru unoszący się w jeszcze wilgotnym wiosennym powietrzu. Przyglądamy się,jak trenują start ci szaleni młodzi ludzie na swych ryczących maszynach. Wielu z nich przeniosło się już na drugą stronę ulicy. Nigdy nie byłem fanem jazdy na motorze wokół stadionu. Jakie to ma znaczenie który pierwszy zerwie taśmę i będzie pierwszy na mecie? No cóż, niech gonią królika. Dziewczyny też szybko się nudzą, wracamy pod szkołę. Spotykamy po drodze dwójkę prymusów z naszej klasy, którzy bali się o swoje oceny na świadectwie i poszły na lekcje. Straszą, że była afera i będą konsekwencje. Nic nie było rozeszło się po kościach. Jeszcze tylko umawiam się ze Sławkiem na wieczorną partyjkę szachów przez prywatną linię telefoniczną. Nasz wynalazek ciągną się nad trzema uliczkami i placem jakieś ze 100 metrów. Nie było smartfonów nawet jeszcze w naszych głowach. Takie wynalazki były tylko w filmach Science fiction. Wracam do domu kręcę kogla-mogla z trzech żółtek i zasiadam do lektury Pana Samochodzika. Pan Tomasz znowu rozwiązuje ciekawe zagadki historyczne. Tak prawie minął dzień. Wieczorem jeszcze godzina lub dwie przed telewizorem. Prosty wybór, jedynka lub dwójka. Dwója trochę śnieży więc wychodzę na balkon i poprawiam dipol leżący na sznurkach od bielizny. Wybieram jedynkę, leci poniedziałkowy teatr telewizji. Znani aktorzy w wirtualnym świecie. W nocy gramy przez "telefon" ze Sławkiem w szachy. Nie pamiętam kto kogo zamatował. Pytacie skąd ta odległa historia. Z mojej pamięci. Gdzie ta pamięć się mieści. Nikt nie potrafi chyba dokładnie na to odpowiedzieć. Minęło 14 609 dni od tego czasu. Oczywiście część z tego, co opisałem pozostała w mojej pamięci bardziej jako obrazy mniej słowa może czasem zapachy, a nawet uczucia. Świat szybko się zmienia, ale o ile my się zmieniamy każdego dnia. Każdy dzień coś przynosi i coś zabiera. Czy nasze życie to taki serial, każdego dnia nowy odcinek? Codziennie piszemy jego scenariusz. Nie zmienimy tego, co było wczoraj. Jakie będzie zakończenie? Tego nie wiemy jeszcze. Myślę, że warto zadbać o te nawet drobne szczegóły, bo te na pewno tworzą smak życia.https://www.youtube.com/watch?v=DX7qvrG9vhc

kolejne >

jonatan

jonatan

archiwum

ulubieni

+ dodaj do
ulubionych

[?]

oya04

oya04 2017-03-22

pamietam te biale kolnierzyki )
sluchanie nocnego radia to byla koniecznosc )

butrym

butrym 2017-03-22

Tak było...

lucilla

lucilla 2017-03-24

a gdzie są tarcze ?? za moich czasów to była konieczność !

laszka8

laszka8 2017-03-25

ale pamięć...poza tym swietnie się czyta "powrót" do tamtych dni.

isia222

isia222 2017-03-28

kapitalany komentarz do zdjęcia,
przemyślenia .... jakże podobne do moich... plus 5 lat,jeśli dobrze liczę...
z mojej klasy już jeden kolega odszedł... wypadek samochodowy.....a moja babcia żyła 100 lat i 2 miesiące. Wiedziała jak bardzo chcieliśmy świetowac cała rodziną jej 100 urodziny. Czy tylko dlatego do nich wytrała? Czy życie ma coś wspólnego z siłą woli do przeżycia?

kubol62

kubol62 2017-11-03

Tak było Jarkowski

oya04

oya04 2018-01-01

Najlepszego na caly Nowy Rok )

iwatoja

iwatoja 2018-11-19

Przeczytałam i ja. Bardzo podobały mi się te wspomnienia:))) Czułam się jakbym i ja była w tej grupie uczniów wagarujących i te wspomnienie o harcerstwie to też cząstka mnie.
Pozdrawiam:)))

oya04

oya04 2018-12-30

WSZYSTKIEGO DOBREGO NA CALY NOWY ROK 2019 !

dodaj komentarz

kolejne >