Gänsegeier (sęp)

Gänsegeier (sęp)

NAJWIĘKSZY WRÓG NASZEJ SUWERENNOŚCI…
3/3

Mamy do czynienia z zupełnie kuriozalną sytuacją: patologiczną, niewiarygodną i kompromitującą całe nasze państwo. Która może nie zaskakiwałaby w XVI wieku, ale nie ma prawa zdarzać się w czasach współczesnych. Oto setki funkcjonariuszy kościoła katolickiego, obywateli polskich, za swoje czyny przestępcze odpowiadają nie przed polskimi organami ścigania, tylko przed "rządem" obcego państwa – Watykanu!

Oto rodzice lub opiekunowie skrzywdzonych polskich dzieci muszą domagać się wymierzenia zbrodniarzom sprawiedliwości od władz obcego państwa!
Oto polska prokuratura, prowadząca postępowanie w sprawie zbrodni popełnionych w Polsce na polskich dzieciach, nie może uzyskać zgody na wgląd w akta kościelne zawierające dowody na popełnienie tych zbrodni, bowiem te akta zostały przez funkcjonariuszy kościoła przekazane... "rządowi" ich państwa!
Gdy ja odmówię stawienia się w prokuraturze w celu złożenia zeznań w sprawie jakiegoś przestępstwa, sam usłyszę prokuratorskie zarzuty utrudniania śledztwa.
Gdy abp Jędraszewski odmawia stawienia się prokuraturze lub wpuszczenia prokuratorów na teren swojej kurii, to prokuratorzy błagają go, by zechciał chociaż złożyć zeznania drogą… mailową!

Wszyscy wiedzą, że Watykan od zawsze jest dla polskiego kleru katolickiego władzą nadrzędną w stosunku do rządu polskiego, jaki by to nie był rząd. W niby suwerennym państwie funkcjonuje zatem zupełnie obcy twór, który jest w zasadzie niezależny od organów władzy tego państwa. Ten twór to dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy kościelnych, tysiące nieruchomości (w tym wiele zabytkowych lub rezydencjonalnych) i setki tysięcy ha ziemi. I jakoś to PIS-dzielcom nie ogranicza naszej suwerenności. A zakaz wycinki tysięcy 200-letnich drzew ogranicza…

Gdyby tak wziąć pod lupę zapisy Konkordatu - podpisanego przez rząd Suchockiej w 1993 r. – to pewnie 50% z nich w oczywisty sposób godzi w naszą suwerenność. Mógłbym tu podać na to setki przykładów.
Szkolnym katechetom pensje płaci państwo, ale ich zwierzchnikami są biskupi diecezjalni. Więc państwo nie może nawet tych katechetów zwolnić z pracy, choć jest ich pracodawcą.
Z budżetu państwa finansowany jest KUL oraz Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, ale państwo nie ma żadnego wpływu na funkcjonowanie tych „uczelni”. Państwo finansuje lekcje religii w szkołach, ale nie ma prawa w żaden sposób ingerować w treść podręczników do tej religii, choćby nie wiem jakie bzdury były tam zawarte.
Państwo utrzymuje kościół, ale nie ma żadnego wpływu na obsadę w nim kluczowych stanowisk. Nawet gdyby okazało się, że całe Stowarzyszenie Przyjaciół Pedofilów (w skrócie - Episkopat Polski) jest agenturą rosyjskiego wywiadu, prowadzącą działalność wymierzoną w bezpieczeństwo Polski i nasze sojusze, i tak polski rząd nie mógłby z tym nic zrobić! Wszystkie kompetencje w zakresie powoływania i odwoływania biskupów scedowano bowiem już dawno temu na Watykan.

A to przecież wcale nie wszystkie konkordatowe „perełki” i późniejsze, zaakceptowane przez kolejne polskie rządy absurdy.
A sprawa ślubów konkordatowych? A sprawa pochowków? A „klauzula sumienia”?! Cała ta zasrana „klauzula sumienia”, na którą tak chętnie w ostatnich latach powoływali się ultrakatoliccy lekarze, to rażące ograniczanie suwerenności naszego państwa! Bo na terenie Polski polskie prawo powinno obowiązywać wszystkich obywateli, Polaków i obcokrajowców.
Nie da się z tą fundamentalną zasadą pogodzić odmowy przez lekarza stosowania się do przepisów naszego prawa i zasłaniania się jakąś - narzuconą przez kościół katolicki – doktryną lub klauzulą.
Zresztą wszystkie zapisy Konkordatu wyraźnie faworyzujące kościół katolicki oraz katolików i nadające im zupełnie nieuzasadnione przywileje są sprzeczne zarówno z naszą Konstytucją (gdzie tu równość wszystkich obywateli?!), jak i suwerennością naszego państwa.

Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
Jacek Nikodem/Awarski/Winiarski

(komentarze wyłączone)