Chyba już nie ma takiej instytucji państwowej i spółki skarbu państwa w Polsce, której by w okresie rządów Kaczyńskiego nie okradziono.
To obecnie jest ewenementem na skalę światową, że na przestrzeni zaledwie ośmiu lat sfera rządowa została przekształcona w zorganizowaną grupę przestępczą, która nie zadowalała się kradzieżami milionów ale sięgała po miliardy złotych.
Z doniesień prokuratury i mediów już wiemy, że najpopularniejszą metodą wyprowadzania publicznych pieniędzy był numer na fundację.
Ta forma była praktykowana w zasadzie wszędzie ale istniały też inne, na przykład płacenie za towary i usługi wielokrotnie wyższe stawki firmom słupom, a zysk zapewne był dzielony pomiędzy zleceniodawcą i zleceniobiorcą.
Były też takie przypadki, że wpłacano zaliczki na zakup towarów, po czym zleceniobiorca z pieniędzmi najzwyczajniej znikał, a skradzione pieniądze jakby nigdy nic po cichu wpisywano w stratę spółki.
Kradziono wszędzie gdzie pojawiały się publiczne pieniądze… nie było skrupułów nawet w czasie pandemii i wojny w Ukrainie.
O szczegółach nie będę pisał bo na bieżąco dowiadujemy się o nich z doniesień medialnych.
Złodzieje byli tak pewni swojej bezkarności, że nawet nie starali się jakoś szczególnie zacierać ślady przestępstw.
Kaczyński i jego przyboczni zdawali sobie jednak sprawę z tego, że warunkiem, aby być bezkarnymi przez kolejne lata potrzebna była ciągłość władzy. W tej kwestii nie mieli oni żadnych hamulców…
Upolitycznili służby i policję, które stały się ich ramieniem zbrojnym tłumiącym wszelakie formy społecznych protestów a także na zlecenie ówczesnej władzy inwigilowały opozycję oraz niezłomnych prokuratorów i sędziów.
Inwigilacja nie polegała jednak tylko na podsłuchach, ale wykradzione z telefonów informacje były modyfikowane i przekazywane upolitycznionym i reżimowym mediom publicznym w celach propagandowych.
Najgłośniejszymi przypadkami były inwigilacje ówczesnego szefa sztabu KO posła Krzysztofa Brejze, prokurator Ewe Wrzosek czy mecenasa Romana Giertycha.
Dziś tych złodziei i oszustów można z czystym sumieniem nazwać też hienami, bo oprócz tego, że okradali nawet najbiedniejszych, to skutecznie niszczyli życie ludziom, którzy mieli odwagę się im przeciwstawić.
Pycha, buta i pewność siebie na szczęście ich zgubiła, bo po 15X ich sytuacja diametralnie się zmieniła.
Teraz ich głównym zmartwieniem jest widmo długoletniej odsiadki i konfiskaty majątków.
Przed nami kolejny sprawdzian a mianowicie wybory do PE, gdzie wielu tych przestępców kandyduje aby zasłonić się przed odpowiedzialnością immunitetem.
Nie dajmy im uniknąć odpowiedzialności pójdźmy na wybory, bo we frekwencji jest nasza moc i siła.
- z netu