***

***

BRUKSELSKA ESKAPADA „ROLNIKA” Z ŻOLIBORZA…
2/2

Skoro protestu w zasadzie nie było, więc Prezes Kaczyński nie miał do kogo żarliwie przemawiać ani kogo prowadzić do szturmu na unijnych technokratów, liberałów, lewaków, ekologów itp. Zrezygnował zatem w ogóle z dotarcia do Brukseli i wraz ze swoją partyjną świtą zaległ w jakimś kameralnym, wiejskim belgijskim zajeździe. Miały być entuzjastyczne relacje w TV Republika i sesje zdjęciowe Prezesa na czele protestujących tłumów, a tam tylko kilka krów i kóz pasło się w pobliżu!
Na chybcika więc Nowogrodzka zmieniła narrację i w świat poszły zapewnienia, że Prezes Kaczyński nie miał wcale uczestniczyć w wielotysięcznym proteście farmerów (po naszemu: rolników)! Pojechał do Belgii, żeby spotkać się z… polskimi rolnikami!
No, bo w Polsce polskich rolników przecież nie uświadczy. Zatem, chcąc się z nimi spotkać, Prezes musieli się pofatygować te 1.200 km. W jedną stronę.

No, ale coś z tej Belgii trzeba było w TV Republika oraz social mediach pokazać i jakoś to skomentować. Zorganizowano więc na cito w tym zajeździe jakiś mini briefing prasowy, w którym uczestniczyło raptem 4 przedstawicieli mediów i 7 polityków PIS. Czyli frekwencja dopisała…
Prezes Kaczyński - stojąc na tle Czarneckiego, Zalewskiej, Fogla-Mogla i Bochenka – wygłosił kilka komunałów i tyle było briefingu. Potem była mała sesja zdjęciowa („na ściance”) na potrzeby toczącej się kampanii do PE.
Kaczyński z Czarneckim, Kaczyński bez Czarneckiego, Czarnecki bez Kaczyńskiego, Kaczyński z Zalewską, Kaczyński z Bielanem, Kaczyński bez Bielana itd.

A żeby nikt nie mógł zarzucić, że Prezes Kaczyński dymał 2.400 km tylko po to, by spotkać się z kilkoma swoimi partyjnymi przydupasami (z którymi mógł się przecież spotkać nawet w swoim gabinecie na Nowogrodzkiej), Czarnecki i Bielan naprędce zorganizowali przyjazd do owego zajazdu kilku pseudorolników zrzeszonych w jakiejś tajemniczej „rolniczej organizacji” (tzw. Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników), o której do wczoraj nikt nawet nie słyszał!
Założył tę „rolniczą organizację” (kto wie, czy nie kilka dni temu) niejaki Szczepan Wójcik, „król” branży futerkowej, który na śmierci milionów zwierząt dorobił się gigantycznego majątku. Co wcale nie przeszkodziło Prezesowi Kaczyńskiemu, rzekomo tak bardzo kochającemu zwierzęta, w przyjacielskiej pogawędce z podwładnymi i kamratami Wójcika…

PIS-dówa Zalewska tak skomentowała na plaformie X (dawny Twitter) tę pogawędkę:
„W #Bruksela wraz z prezesem @pisorgpl J. Kaczyński spotkaliśmy się z protestującymi rolnikami! Rozmawiamy o wspólnych planach zatrzymania absurdalnych pomysłów wynikających z #ZielonyŁad. Wiemy jak to zrobić!”.
Koniec cytatu.
Zwracam Waszą uwagę na słowa: „spotkaliśmy się” oraz „rozmawiamy”…

O czym debilna Zalewska lub pospolici złodzieje Czarnecki i Bielan, nieodróżniający rzepaku od kukurydzy, mogli rozmawiać z kilkoma pseudorolnikami? To pozostanie ich słodką tajemnicą, ale na pewno nie rozmawiali o rolnictwie…
Może Bielan dzielił się z nimi swoimi doświadczeniami w wyłudzaniu unijnych funduszy (jak w NCBR).
Może Zalewska instruowała ich jak szybko i bezpiecznie okradać kontenery PCK.
A może Czarnecki pokazywał im, jak robić przewały na „kilometrówkach”…

W większości mediów ukazały się relacje i zdjęcia z tego wiekopomnego spotkania Prezesa Kaczyńskiego i polityków PIS z „protestującymi rolnikami”.
Jedno z takich zdjęć widzicie powyżej…
Z prawej strony od dołu siedzą: wybitny specjalista od rolnictwa „Kur*ski” (tyłem), eurodeputowany PIS i spec od rolnictwa Złotowski, eurodeputowany i spec od rolnictwa Bielan, eurodeputowany i spec od rolnictwa Czarnecki, Prezes PIS i spec od rolnictwa Kaczyński, eurodeputowana i spec od rolnictwa Zalewska.
Z lewej strony awangarda polskich rolników zrzeszona w OOPR oraz członkowie osobistej ochrony Prezesa Kaczyńskiego, specjalnie na tę okazję przebrani w żółte „protestacyjne” kamizelki. Niewykluczone, że widoczni na zdjęciu „rolnicy” z OOPR to są w ogóle wszyscy członkowie tej „rolniczej organizacji”…
Pojechali do Brukseli na rozróbę, ale z rozróby nic nie wyszło. Spotkali się więc z Prezesem i jego świtą. I dzięki temu zaistnieli w mediach jako reprezentanci polskich rolników oburzonych proekologiczną polityką Brukseli oraz godzącą w interesy naszych rolników polityką rządu Tuska.
Na bezrybiu i rak ryba…

Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
Jacek Nikodem/Awarski/Winiarski

(komentarze wyłączone)